#TeamSpeednet: Asia, Java Developer


Poznajcie Asię, która na co dzień programuje w Javie, ale jej pasja sięga daleko poza świat kodu. Uwielbia rękodzieło i organizuje kreatywne warsztaty dla #TeamSpeednet. Jak to wszystko się zaczęło i co daje jej największą satysfakcję? Przeczytaj wywiad!
Jak długo pracujesz w Speednet i jak tu trafiłaś?
Asia: Wkrótce minie 4,5 roku, odkąd tu jestem. Moja droga do Speednet była dość nietypowa. Kiedy zaczęła się pandemia, pracowałam w innej firmie, która skierowała część pracowników na outsourcing. Właśnie w ten sposób trafiłam do Speednet – do nowego projektu, który wtedy startował.
Jako pracownik zewnętrzny spędziłam tutaj około pół roku. W tym czasie bardzo spodobała mi się atmosfera firmy, a sam projekt był dla mnie niezwykle interesujący. Tworzyliśmy go od podstaw, a takie projekty są zawsze najbardziej pożądane. Zespół był podzielony na specjalistów od backendu i frontendowców.
Po pewnych rozmowach, udało nam się zrobić transfer i od października 2020 roku oficjalnie jestem częścią zespołu. Powoli zbliżam się do półmetka na drodze do statusu Dinozaura.
Czym zajmujesz się na co dzień?
Asia: Jestem programistką Javy i pracuję w projekcie Rubinet, a także wspieram zespół w projekcie Geno. Rubinet to dość nietypowy, długoletni projekt – z tego, co wiem, trwa już około 15 lat. Mimo to, nie jest klasycznym projektem legacy, ponieważ zespół bardzo dba o aktualność kodu, jego jakość i regularne aktualizacje. Pracuję nad nim prawie dwa lata i naprawdę miałam szczęście, że tu trafiłam. To jeden z nielicznych starszych projektów, w których praca jest przyjemnością.
Jednym z aspektów tego projektu jest fakt, że frontend został napisany w Javie, więc w praktyce zajmuję się zarówno backendem, jak i frontendem. Dodatkowo, realizujemy zadania, których nie spotyka się w każdym projekcie – przygotowujemy szablony dokumentów do druku, takie jak polisy, umowy czy inne pisma, które otrzymuje klient. Bardzo lubię tę część pracy, uważam, że jest to świetne, kreatywne zajęcie. Moim zadaniem jest dopracowanie tych wydruków tak, aby były estetyczne i w pełni zgodne z wymaganiami klienta.
Jakie narzędzia i technologie najczęściej wykorzystujesz w swojej pracy?
Asia: Tak jak wspominałam, większość narzędzi, których używam, jest standardowa dla innych projektów. Rubinet jest napisany w Javie, z wykorzystaniem Jakarta i GWT, więc na co dzień pracuję właśnie z tymi technologiami, zarówno po stronie backendu, jak i frontendu. Jeśli chodzi o rzeczy, które wyróżniają ten projekt, to jednym z kluczowych narzędzi, których używam, jest Jasper – służy do tworzenia wydruków i precyzyjnego układania ich elementów co do piksela.
Natomiast rzeczą, bez której absolutnie nie wyobrażam sobie pracy, jest… notes! Bardzo lubię mieć fizycznie zapisane notatki. Jestem dość chaotyczną osobą, więc codzienne rozpisywanie zadań na kartce pomaga mi w organizacji pracy. Odkąd zaczęłam pracę w branży – a minęło już osiem lat, to zawsze miałam przy sobie zeszyty, które sukcesywnie zapełniałam notatkami, kolorowymi podkreśleniami i schematami. To metoda nauki, którą wyniosłam ze studiów i którą z powodzeniem stosuję w zdobywaniu wiedzy o projekcie.
Co najbardziej cenisz w swojej pracy, a co jest dla Ciebie największym wyzwaniem? Co sprawia Ci największą satysfakcję w pracy?
Asia: Bardzo cenię dobrą relację z klientem. Obecnie mamy dużo bezpośredniego kontaktu, co nie zdarzało się we wszystkich projektach, w których wcześniej pracowałam. Możliwość wymiany spostrzeżeń, omawiania problemów, ale też dzielenia się sukcesami jest dla mnie niezwykle cenna. Ogromną satysfakcję sprawia mi sytuacja, gdy klient jest zadowolony, a nasza praca zostaje doceniona wprost.
Poza aspektem współpracy z klientem, dużą przyjemność sprawia mi dbanie o czystość kodu i ciągłe doskonalenie swoich umiejętności – w tym poprawianie własnych wcześniejszych błędów. Jeśli mam na to przestrzeń, lubię wracać do starszych fragmentów kodu i wprowadzać ulepszenia. Patrzenie na to, jak kod staje się czytelniejszy, prostszy i bardziej aktualny, jest dla mnie naprawdę satysfakcjonujące.
Największym wyzwaniem w tym projekcie jest zdecydowanie jego złożoność domenowa oraz fakt, że istnieje od wielu lat. To ogromne ilości wiedzy biznesowej, którą osoby pracujące tutaj od początku mają w małym palcu, a nowi członkowie zespołu zdobywają latami. Dodatkowo branża ubezpieczeń rolniczych była dla mnie zupełnie nowa, więc próg wejścia był dość wysoki. Mimo że jestem tu prawie dwa lata, nadal natrafiam na aspekty, z którymi stykam się po raz pierwszy. Chciałoby się znać już wszystko, ale dzięki współpracy z bardziej doświadczonymi kolegami systematycznie poszerzam swoją wiedzę i odkrywam kolejne zakamarki tego projektu.
Ta branża była dla mnie pewnym zaskoczeniem, ale odnalazłam się w niej całkiem dobrze. Bardzo cenię sobie pracę nad produktem, który ma realny wpływ na rzeczywistość. Lubię, gdy mogę zobaczyć, że nasze rozwiązania faktycznie coś zmieniają. Ułatwiają ludziom życie i optymalizują procesy. W tym przypadku dotyczy to np. ubezpieczeń zwierząt czy maszyn rolniczych. To coś, z czego ludzie faktycznie korzystają, co sprawia, że produkt jest dla mnie bardziej namacalny. Widzę, jak agenci ubezpieczeniowi pracują na naszym systemie i to daje mi dużą satysfakcję.
Wcześniej pracowałam w branży lotniczej, gdzie nasze rozwiązania były wykorzystywane przez linie lotnicze i lotniska. Również było to bardzo realne i łatwe do wyobrażenia. Natomiast miałam też doświadczenie z projektem archiwizującym dokumenty, gdzie brakowało mi tego poczucia wpływu. Brakowało nam jasnej wizji i nie do końca wiedzieliśmy, kto i w jaki sposób będzie z niego korzystał. Nie mieliśmy kontaktu ani feedbacku od użytkowników, przez co momentami czułam, że działamy w próżni.
Myślę, że właśnie ta namacalność efektów pracy jest dla mnie kluczowa. Projekty związane z narzędziami dla innych programistów czy systemami monitorującymi nie są do końca tym, co mnie napędza. Lubię widzieć realny wpływ tego, co tworzę na codzienne życie ludzi.
Pracujesz u nas już ponad 4 lata – jak zmieniła się firma i twój zespół przez ten czas?
Asia: Nie chcę stawiać się w roli eksperta – w końcu mamy tutaj ponad 30 Dinozaurów, a ja jeszcze nawet nie dobiłam do pięciu lat stażu. Niemniej jednak zauważyłam sporo zmian.
Zaczynałam jeszcze w biurze w Gdyni, które miało zupełnie inną specyfikę niż obecny open space. Pracowaliśmy w małych pokojach, co tworzyło inną atmosferę. Być może nieco mniej formalną, ale właśnie to poczucie swobody i odpowiedzialności w zespole było jednym z czynników, które skłoniły mnie do dołączenia do Speednet. Mam wrażenie, że każdy, kogo wtedy poznałam, był maksymalnie zaangażowany, a ta mniej korporacyjna atmosfera sprawiała, że ludzie dawali z siebie jeszcze więcej.
Obecnie firma jest znacznie większa, a jedną z wyraźnych zmian jest rosnący udział kobiet w różnych działach. Kiedy dołączałam, proporcje były zupełnie inne. Nie pamiętam dokładnie, którą byłam dziewczyną w firmie, ale różnica jest zauważalna. Z perspektywy różnych działów widać, że te wspierające bardzo się rozrosły, a znaczącą ich część stanowią kobiety. W moim obszarze, czyli w zespołach programistycznych, nie zauważyłam aż tak dużych zmian w strukturze, ale ogromnie cenię różnorodność w zespole. Cieszę się, że nie jestem jedyną kobietą w dziale technicznym. To zdecydowanie wzbogaca perspektywę i wprowadza więcej świeżych pomysłów.
Szerzej patrząc, dla mnie kluczowe są miękkie aspekty pracy zespołowej. Wierzę, że wspólne cele, dobra komunikacja i zgranie są kluczowe dla efektywnej współpracy. To, że w zespole są osoby młodsze i starsze, z różnym doświadczeniem, z odmiennym podejściem i stylem pracy, sprawia, że mamy większą przestrzeń do wymiany pomysłów i inspiracji. Uważam, że ta różnorodność jest bardzo wartościowa i absolutnie potrzebna.
Dodatkowo, firma na pewno mocno się sprofesjonalizowała i obrała konkretny kierunek rozwoju, co naturalnie wpłynęło na zmianę dynamiki – może nieco kosztem tej luźnej atmosfery, którą pamiętam z poprzedniego biura.
Oprócz programowania prowadzisz dla #TeamSpeednet różne kreatywne zajęcia, takie jak szycie – jak to się zaczęło?
Asia: Zaczęło się to jeszcze w czasach, gdy pracowaliśmy w PPNT. Dla wprowadzenia, uwielbiam tworzyć coś manualnie i przez lata próbowałam już wielu różnych technik. Kiedy dołączyłam do Speednet, byłam akurat na etapie bardzo intensywnego szycia. Pewnie też dzięki swobodnej i inspirującej atmosferze w firmie wpadłam na pomysł, żeby zorganizować spotkanie, na którym nauczymy się podstaw tej umiejętności.
Co ciekawe, pierwsza koleżanka, której o tym powiedziałam, kompletnie się tym nie zainteresowała. Ale nie zraziłam się i zaczęłyśmy od szycia worko-plecaków. Ku mojemu zaskoczeniu zgłosiło się bardzo dużo dziewczyn! Z czasem pomysł ewoluował i wprowadzałam kolejne projekty: szyłyśmy nerki, spodenki, a później przyszedł czas na makramę. Nie jestem w niej ekspertką, ale uznałam, że to będzie świetna okazja do nauki. Okazało się to strzałem w dziesiątkę – zainteresowanie było ogromne, a uczestnicy stworzyli sporo pięknych prac.
Ostatnie kilka miesięcy miałam przerwę, ale powoli rodzi się w mojej głowie pomysł na szydełkowanie. Zobaczymy, jak to wyjdzie!
Myślę, że kreatywne zajęcia mają sporo wspólnego z programowaniem. W obu przypadkach dostajemy narzędzie lub surowiec i musimy stworzyć z tego coś nowego. Ten proces twórczy jest w tym wszystkim najfajniejszy!
Pozdrawiam moich fanów, w szczególności Martę Szafran! 😊