
Artykuł • Czytanie 25 min
Artykuł • Czytanie 33 min
FiDA otwiera drogę do kredytów w kilka minut i automatyzacji ESG. Sprawdź, kto realnie zarobi na rewolucji FiDA.
Spis treści

Europejskie instytucje mogą wydać na wdrożenie FiDA nawet 36 miliardów euro. To kwota pięciokrotnie wyższa niż wydatki poniesione przy okazji PSD2. Tak wysokie koszty oznaczają koniec darmowego przesyłania informacji i wymuszają na zarządach szukanie realnych zysków z udostępniania swoich baz danych.
Firma, która w ciągu najbliższych dwóch lat nie zbuduje własnego systemu wymiany informacji, ryzykuje utratę swojej pozycji. Może zostać sprowadzona do roli niewidocznego dostawcy zaplecza dla gigantów technologicznych lub platform specjalizująch się obrotem kryptowalutami.
Kluczowe informacje:
Sektor finansowy w Unii Europejskiej stoi u progu drugiej fali cyfrowej transformacji regulacyjnej. Skutki będą głębsze niż wszystko, co do tej pory widzieliśmy.
Dyrektywa PSD2 (Payment Services Directive 2) otworzyła dostęp do rachunków płatniczych, tworząc tym samym fundamenty pod otwartą bankowość. Inicjatywa FiDA (Financial Data Access) idzie dalej – rozszerza ten model na niemal wszystkie produkty finansowe, tworząc niejako ramy w zakresie regulacji dla otwartych finansów.
Komisja Europejska realizując Strategię finansów cyfrowych, przeprowadziła analizę europejskiego rynku finansowego. Wnioski wskasywały na to, że brak dostępu do danych stanowi barierę utrudniającą innowacowacyjność.
Okazało się, że problem tkwi w strukturze obecnego systemu. Dane klientów pozostają zamknięte w silosach informacyjnych poszczególnych instytucji – każdy bank, każde ubezpieczenie i każdy fundusz inwestycyjny przetwarza dane klientów, ale nie udostępnia ich zewnętrznym podmiotom. W efekcie rynek stoi w miejscu. Rynek zamyka się na nowych graczy, a nowoczesne, spersonalizowane finanse to wciąż odległa wizja
FiDA jest odpowiedzią na te wyzwania. Regulacja ma stworzyć jednolity rynek danych finansowych w całej Unii Europejskiej, na którym te dane będą mogły swobodnie przepływać między instytucjami – za zgodą klienta, oczywiście.
Koncepcja opiera się na przesunięciu środka ciężkości. Dane należą do klienta, a nie do instytucji, która je przetwarza. Klient więc powinien decydować, kto i w jakim celu może wykorzystać informacje o jego finansach.
Legislatorzy wyciągnęli jednak wnioski z niedoskonałości wdrożenia PSD2. Tamta regulacja, choć innowacyjna w założeniach, napotkała szereg problemów. Chodziło głównie o brak standardów technicznych, jakość interfejsów API, a przede wszystkim brak zrównoważonych modeli biznesowych dla banków zmuszonych do bezpłatnego udostępniania swojej infrastruktury.
W FiDA podejście jest bardziej wyważone – legislatorzy proponują oparcie systemu na schematach rynkowych i wprowadzają możliwość odpłatności za infrastrukturę, co ma zapewnić ekonomiczną stabilność całego ekosystemu, zgodnie z dokumentacją Komisji Europejskiej.
Dla zarządów zasiadających w instytucjach finansowych FiDA oznacza konieczność ponownego zdefiniowania modelu operacyjnego. Nie można tego traktować jako kolejnego projektu z zakresu compliance. FiDA to strukturalna zmiana, która wpłynie na każdy aspekt funkcjonowania organizacji.
Zmianie na pewno ulegną modele przychodów. Źródła zysków instytucji finansowych – marża odsetkowa i prowizje od tansakcji – będą stopniowo tracić na znaczeniu. Przyszłość należy do przychodów generowanych z usług opartych na danych i funkcjonowania w ekosystemach finansowych.
Instytucje, które potrafią skutecznie monetyzować dostęp do danych (jako posiadacze danych) albo budować wartość na bazie agregowanych informacji z wielu źródeł (jako dostawcy usług informacji finansowej), będą wyprzedzać konkurencję.
Relacja z klientem staje się kluczowa. Jednak regulacja FiDA niesie ryzyko, że ten kontakt przejmą platformy technologiczne, odsuwając dotychczasowe firmy na dalszy plan.
Mechanizm tego zjawiska jest łatwy do przewidzenia. Klient może przestać zaglądać do aplikacji swojego banku, ubezpieczyciela czy funduszu. Zamiast tego zacznie korzystać z jednej platformy, która w jednym miejscu gromadzi informacje o jego rachunkach, polisach oraz inwestycjach.
Instytucja finansowa staje się wtedy tylko dostawcą produktu działającym w tle. W efekcie możliwość sprzedaży dodatkowych usług znika. Tym samym znikają dane o zachowaniach użytkownika, a iinstytucja traci podstawę do budowania lojalności.
Transformacja wymusza przebudowę architektury IT. Konieczne jest zbudowanie wydajnych, bezpiecznych interfejsów API dla systemów, które historycznie w ogóle nie były projektowane do pracy w czasie rzeczywistym.
Szczególnie dotkliwe będzie to dla sektora ubezpieczeniowego, gdzie systemy legacy – często wieloletnie, zakorzenione w architekturze mainframe – będą musiały nagle obsługiwać setki tysięcy zapytań API dziennie. W efekcie koszt modernizacji dla dużych graczy rynkowych wynosi setki milionów złotych.

FISP to podmiot, który uzyskał zezwolenie regulacyjne na dostęp do danych finansowych klienta w celu świadczenia usług informacyjnych. Zakres możliwych usług jest szeroki – od prostej agregacji danych z wielu źródeł (pokazanie klientowi wszystkich rachunków w jednym miejscu), przez zaawansowaną analitykę finansową (optymalizacja portfela inwestycyjnego), po nowe produkty oparte na pełnym wglądzie w sytuację finansową klienta, gdzie ocena zdolności kredytowej uwzględnia dochody, zobowiązania i aktywa.
W przeciwieństwie do TPP (Third Party Provider) w ramach PSD2, status FISP nie jest zarezerwowany wyłącznie dla fintechów i nowych podmiotów na technologicznym rynku.
Banki, towarzystwa ubezpieczeniowe czy fundusze inwestycyjne, które chcą pobierać dane od konkurencji – na przykład w celu oceny zdolności kredytowej klienta uwzględniającej zobowiązania w innych bankach albo w celu spersonalizowania oferty ubezpieczeniowej na podstawie pełnego profilu aktywów – muszą również działać w roli FISP, jak wyjaśnia Stripe.
Co to oznacza? Większość dużych instytucji finansowych będzie działać w podwójnej roli. Jako posiadacz danych (udostępniający dane klientów innym podmiotom) oraz jako FISP (pobierający dane od konkurencji).
Licencjonowanie stanowi tutaj barierę wejścia i daje przewagę w zakresie kompetencji regulowanym graczom. Uzyskanie statusu FISP wymaga autoryzacji przez właściwy organ nadzoru – w Polsce przez Komisję Nadzoru Finansowego. Proces ten wiąże się z koniecznością spełnienia szeregu wymogów dotyczących bezpieczeństwa operacyjnego, zarządzania ryzykiem cybernetycznym, governance i ochrony danych osobowych.
Dla startupów i małych fintechów to dość wysoki próg wejścia – wymaga zasobów po stronie compliance i bezpieczeństwa. Natomiast instytucje takie jak banki, zakłady ubezpieczeń czy firmy inwestycyjne mogą korzystać z uproszczonej ścieżki notyfikacji, co daje im przewagę czasową nad nowymi podmiotami, zgodnie z analizą PwC. Mogą rozpocząć działalność jako FISP szybciej, z mniejszymi kosztami administracyjnymi.

W przeciwieństwie do dyrektywy PSD2, która koncentrowała się wyłącznie na instytucjach prowadzących rachunki płatnicze (tzw. ASPSP – Account Servicing Payment Service Provider), rozporządzenie FiDA wprowadza znacznie szerszy zakres podmiotów obejmując niemal wszystkie segmenty rynku finansowego.
Zgodnie z definicją „posiadacza danych” w FiDA regulacjom podlegają:
Każda z tych instytucji będzie musiała zbudować techniczną infrastrukturę umożliwiającą udostępnianie danych w czasie rzeczywistym poprzez standardowe interfejsy API. Zapewniając jednocześnie dostępność tych interfejsów na poziomie co najmniej 99,5% czasu (wymogi SLA będą określone w standardach technicznych), oraz zabezpieczając je zgodnie z najwyższymi standardami cyberbezpieczeństwa. Dla średniej wielkości instytucji mówimy tu o projekcie wartym dziesiątki milionów złotych rozłożonym na kilka lat.
Z obowiązków posiadacza danych wyłączone zostały małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP) działające jako instytucje finansowe. Legislatorzy uznali, że obciążanie ich nieproporcjonalnymi kosztami technologicznymi mogłoby zagrozić rentowności i zdolności do konkurowania na rynku. Wyłączenie w tym przypadku ma charakter opcjonalny – MŚP mogą przystąpić do systemu, jeśli uznają, że przyniesie im to biznesowe korzyści.
Trzecią grupą są użytkownicy danych. Zaliczamy do nich każdy podmiot, który za zgodą klienta otrzymuje legalny dostęp do jego informacji. Choć w praktyce każdy FISP jest takim użytkownikiem, ta kategoria zwraca uwagę na coś innego. Skupia się na samym procesie wykorzystywania danych do tworzenia nowych usług i produktów.
FiDA wprowadza jasne zasady dotyczące tego, jak firmy mogą korzystać z naszych informacji. Dane mogą być wykorzystywane wyłącznie w konkretnym celu, na który wcześniej zgodził się klient. Oznacza to, że firma nie może ich użyć do niczego innego, co wykracza poza tę umowę.
Przykład? Jeśli klient zgodził się np. na udostępnienie danych w celu oceny zdolności kredytowej, dane te nie mogą zostać wykorzystane do przesyłania ofert marketingowych innych produktów. J
Co wiecej, FiDA wprowadza zakaz gromadzenia danych „na zapas” (data hoarding), o czym przypomina Stripe. Użytkownik danych nie może pobierać więcej danych, niż jest to niezbędne do realizacji uzgodnionego celu, ani przechowywać ich dłużej, niż jest to konieczne.
To istotna zmiana, ponieważ obecnie wiele platform zbiera jak najwięcej danych „na wszelki wypadek” i buduje na tej podstawie bazy wiedzy o naszych zachowaniach. Po wejściu FiDA takie działanie będzie surowo karane. Zgodnie z unijnymi zasadami kary mogą wynieść nawet 20 milionów euro lub 4% rocznego obrotu firmy, przy czym pod uwagę brana jest zawsze wyższa z tych kwot.
Definicja danych w regulacji FiDA jest wyjątkowo pojemna i obejmuje niemal każdą usługę finansową. To znacząca zmiana w porównaniu do dyrektywy PSD2, która dotyczyła głównie salda konta i historii transakcji. Nowe przepisy wychodzą daleko poza bankowość i otwierają dostęp do znacznie większej ilości informacji.
Dane objęte regulacją:

Z zakresu FiDA wyłączone zostały – po negocjacjach i lobbingu – wrażliwe dane dotyczące ubezpieczeń na życie, ubezpieczeń zdrowotnych i ubezpieczeń chorobowych. Decyzja ta była wynikiem dwóch równoległych procesów politycznych.
Sektor ubezpieczeniowy reprezentowany przez organizację Insurance Europe przeprowadził kampanię lobbingową, argumentując, że otwarcie dostępu do danych medycznych i zdrowotnych klientów może prowadzić do dyskryminującego profilowania ryzyka.
W jednym z możliwych scenariuszy konkurencja lub fintech zyskują dostęp do pełnej dokumentacji medycznej klienta. Sprawdzają dane o przebytych chorobach, przyjmowanych lekach, wynikach badań oraz pobytach w szpitalu. Na tej podstawie budują precyzyjny profil ryzyka, który pozwala im oferować bardzo atrakcyjne warunki wyłącznie zdrowym osobom. Tacy klienci zyskują niskie składki i szeroką ochronę, ale dzieje się to kosztem pozostałych. Firmy mogą celowo podnosić ceny lub odmawiać sprzedaży polis osobom z historią chorób. Prowadzi to do niebezpiecznego podziału rynku, na którym osoby najbardziej potrzebujące wsparcia nie będą mogły znaleźć polisy w rozsądnej cenie.
Organy ochrony danych osobowych, a w szczególności Europejska Rada Ochrony Danych (EROD), zwracają uwagę na to zagrożenie. Podkreślają, że swobodny przepływ informacji finansowych nie może prowadzić do dyskryminacji ani naruszać podstawowych praw obywateli do prywatności.
Organy ochrony danych osobowych – w szczególności Europejska Rada Ochrony Danych (EDPB) – ostrzegały przed naruszeniem zasad prywatności w tak newralgicznych obszarach jak zdrowie i życie prywatne. Dane medyczne powinnny być szczególnie chronione (special categories of data) zgodnie z RODO, na co wskazuje raport Hogan Lovells. Ryzyko wycieku, niewłaściwego wykorzystania czy profilowania na podstawie tych danych uznano za zbyt wysokie w stosunku do potencjalnych korzyści z ich udostępnienia.
W efekcie ubezpieczenia na życie, zdrowotne i chorobowe pozostają poza zakresem FiDA. Klient nie będzie mógł polecić udostępnienia danych ze swojej polisy zdrowotnej agregatowi czy konkurencyjnemu ubezpieczycielowi, nawet gdyby tego chciał. To jedna z niewielu sytuacji, w której legislatorzy uznali, że prawo klienta do dysponowania danymi musi ustąpić miejsca zasadzie ochrony przed dyskryminacją i prawu do prywatności w obszarze zdrowia.
Osoby zarządzające firmami muszą zrozumieć istotną różnicę. FiDA nie jest jedynie rozszerzoną wersją dyrektywy PSD2. Nowa regulacja wprowadza głębokie zmiany w modelach biznesowych i operacyjnych. Ma ona naprawić błędy poprzednich przepisów, które przez lata zmuszały instytucje finansowe do ponoszenia wysokich kosztów, nie dając w zamian żadnych realnych korzyści biznesowych.
Kluczowa różnica między PSD2 a FiDA polega na rezygnacji z darmowego udostępniania danych. Model „dostępu za darmo” przez lata budził ogromny opór w bankach. W erze PSD2 instytucje te wydały miliony euro na budowę systemów, modernizację technologii i opłacenie całych zespołów programistów. Z tej kosztownej infrastruktury korzystały głównie fintechy, które w żaden sposób nie uczestniczyły w kosztach jej utrzymania.
Rosnąca liczba fintechów korzystających z API sprawiła, że wydatki banków zaczęły gwałtownie rosnąć. Serwery były coraz bardziej obciążone, co wymagało zatrudniania dodatkowych specjalistów i rozbudowy systemów monitorujących. Mimo to przychody banków z tego tytułu pozostawały zerowe. Doprowadziło to do rażącej nierówności, ponieważ jedna strona ponosiła wszystkie koszty, a druga czerpała z tego darmowe korzyści.

FiDA wprowadza rynkowy mechanizm, w którym posiadacz danych ma prawo do rekompensaty za udostępnianie zasobów. Zmiana modelu ma zachęcić instytucje do budowy wysokiej jakości interfejsów – tak zwanych Premium APIs charakteryzujących się wysoką dostępnością (SLA na poziomie 99,9%), bogatszym zestawem danych niż regulacyjne minimum oraz lepszą dokumentacją techniczną.
Skoro udostępnianie danych zaczyna generować przychód, instytucje stawiające na wyższą jakość swoich systemów mogą pobierać wyższe opłaty. Taki rynkowy mechanizm wymusi poprawę standardów w całej branży. Potwierdza to raport Euro Banking Association, według którego nowa regulacja realnie wpłynie na podniesienie jakości usług finansowych.
Wdrożenie FiDA to trudne zadanie dla planistów finansowych, ponieważ nakłady i zyski są od siebie mocno oddalone w czasie. Inwestycje w nową technologię są obowiązkowe i trzeba je opłacić już teraz, aby spełnić wszystkie wymogi prawne.
Tymczasem przychody to na razie jedynie teoria. Zależą od strategii firmy, dojrzałości rynku oraz tego, jak szybko klienci zaczną korzystać z otwartych danych. W skrócie oznacza to, że dzisiaj firmy płacą bardzo dużo, a ich przyszły zarobek pozostaje pod znakiem zapytania.
Oficjalne przewidywania dotyczące kosztów wdrożenia mocno różnią się od wyliczeń sektora finansowego. Ta różnica to realne zagrożenie dla budżetów wielu firm. Jeśli instytucje zaplanują swoje wydatki wyłącznie na podstawie prognoz Komisji Europejskiej, mogą przeżyć spore rozczarowanie. Istnieje bowiem duże ryzyko, że unijne wyliczenia są mocno niedoszacowane.
W oficjalnej ocenie skutków regulacji, Komisja szacuje jednorazowe koszty wdrożenia dla całego sektora finansowego Unii Europejskiej na poziomie 2,2 mld EUR – 2,4 mld EUR, średnio kilka milionów euro na instytucję. Roczne operacyjne koszty (OPEX) związane z utrzymaniem systemu mają wynosić od 147 do 465 mln EUR w skali całej UE.
Komisja Europejska zakłada, że koszty administracyjne będą niskie, ponieważ sektor finansowy ma już doświadczenie z wdrażania PSD2. Urzędnicy stosują tu uproszczoną logikę, według której skoro firmy raz przeszły przez podobny proces, to teraz będzie łatwiej i taniej. Eksperci z Eris Law oceniają takie myślenie dość krytycznie. Zwracają uwagę na to, że te założenia zupełnie nie biorą pod uwagę znacznie większego zakresu i głębokości zmian, jakie niesie ze sobą FiDA.
Niezależne analizy branżowe, wspierane przez szczegółowe raporty domów doradczych (między innymi PwC, Deloitte) oraz oficjalne stanowiska Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (EBA), wskazują na znaczne niedoszacowanie kosztów przez Komisję Europejską.
Sektor bankowy szacuje koszty bliżej 5,77 mld EUR w skali całej Unii Europejskiej – ponad dwukrotnie więcej niż zakłada Komisja. Różnica wynika z tego, że Komisja opiera się na teoretycznych modelach i ekstrapolacji z PSD2, podczas gdy banki bazują na rzeczywistych historycznych kosztach oraz szczegółowych analizach technicznych koniecznych działań.

Dla pojedynczego banku średniej wielkości (Mid-Tier), koszt pełnego dostosowania do wymogów FiDA szacowany jest na 90–100 mln EUR. Kwota obejmuje nie tylko prace programistyczne, ale całą gamę działań: modernizację infrastruktury, budowę systemów, testy, szkolenia, dostosowania prawne i koszty uczestnictwa w schematach.
Dla dużych grup kapitałowych (Tier 1) działających w wielu krajach i oferujących pełen wachlarz produktów finansowych, koszty mogą przekroczyć 150 mln EUR. Wynika to ze złożoności systemów legacy – dużych, starych, rozbudowanych platform IT narastających przez dekady – oraz konieczności integracji danych pochodzących z wielu różnych jurysdykcji prawnych i linii produktowych (bankowość detaliczna, private banking, asset management, ubezpieczenia i leasing), według danych EBC.
Mimo wysokich początkowych kosztów FiDA otwiera drogę do monetyzacji infrastruktury danych – możliwości niedostępnej w erze PSD2.
Schematy FDSS umożliwiają pobieranie opłat za udostępnianie danych. Choć dane wymagane przez regulację mogą podlegać regulowanym stawkom ustalonym przez schemat (aby uniknąć monopolistycznych nadużyć), przychodowy potencjał leży w Premium APIs.
Przykłady Premium APIs:
Niezależne analizy przeprowadzone przez Deloitte oraz McKinsey wskazują, że łączna wartość rynku otwartych finansów (Open Finance) w Unii Europejskiej może sięgnąć 48 mld EUR do roku 2030 – prawie 50 miliardów euro wartości ekonomicznej wygenerowanej przez swobodniejszy przepływ danych finansowych między instytucjami. Wartość składa się z usług o wartości dodanej, opłat za Premium APIs oraz produktów finansowych umożliwionych przez dostęp do szerszego spektrum danych. Część przypadnie właśnie na monetyzację interfejsów, według szacunków Allied Market Research.
FiDA tak naprawdę napędza rozwój rynku Embedded Finance – modelu, w którym usługi finansowe są bezproblemowo wbudowane w niefinansowe platformy. Wartość tego rynku ma osiągnąć 7,2 tryliona USD do roku 2030, jak przewiduje Chris Skinner.
W jednym z możliwych scenariuszy klient kupuje w sklepie internetowym laptop za 5000 złotych. W momencie finalizacji zakupu platforma sprzedażowa wykorzystuje połączenie z bankiem i natychmiast sprawdza zdolność kredytową kupującego. Dzięki temu od razu proponuje mu zakup na raty. Wszystko dzieje się bez wypełniania zbędnych formularzy czy przekierowywania na zewnętrzną stronę banku.
Proces dzieje się w tle, transparentnie, w czasie krótszym niż kilka sekund. Klient otrzymuje ofertę – „kup teraz, zapłać w 10 ratach po 530 złotych, decyzja natychmiastowa” – możliwą do zaakceptowania jednym kliknięciem.
Strategia dla banków polega na staniu się dostawcami infrastruktury finansowej (Banking-as-a-Service) dla innych branż – platform e-commerce, operatorów telekomunikacyjnych, deweloperów systemów ERP dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz producentów sprzętu.
Bank nie konkuruje już o klienta na własnej stronie internetowej – dostarcza „mechanizm finansowy” dla partnera mającego kontakt z końcowym klientem. Przychody pochodzą z prowizji od udzielonych kredytów, opłat abonamentowych za dostęp do API lub modelu revenue-share z partnerem.
Działając jako FISP (Financial Information Service Provider), bank może – za zgodą klienta – agregować dane o wszystkich produktach finansowych posiadanych przez klienta w innych instytucjach.
Strategia Win-Back (odzyskiwanie klientów):
Bank agreguje dane klienta i odkrywa, że posiada on kredyt hipoteczny w innym banku oprocentowany na 6,5% rocznie. Obecne stawki rynkowe wynoszą 5,2%, a ten klient – po przeanalizowaniu pełnego profilu finansowego – kwalifikuje się do jeszcze lepszej stawki, powiedzmy 4,9%.
System automatycznie generuje ofertę refinansowania: „Przejdź do nas, obniż ratę o 800 złotych miesięcznie, zaoszczędź 96 tysięcy złotych przez pozostały okres kredytowania. Proces przejścia zajmie 2 tygodnie, wszystko załatwimy za Ciebie”. Klient widzi wymierną korzyść. Bank odzyskuje klienta.
Holistyczne doradztwo majątkowe:
Dysponując obrazem majątku klienta – rachunki w trzech bankach, portfel akcji w domu maklerskim, kryptowaluty na giełdzie Coinbase i inwestycyjna nieruchomość finansowana kredytem w innym banku – doradca finansowy (lub algorytm AI) może zaproponować zoptymalizowany portfel inwestycyjny.
Przykładowo: „Zauważamy zbyt dużą ekspozycję na sektor nieruchomości (50% majątku), podczas gdy dla Twojego profilu ryzyka optymalny poziom to 30%. Sugerujemy zmniejszenie udziału nieruchomości i zwiększenie alokacji w korporacyjne obligacje wysokiej jakości oraz akcyjne fundusze zdywersyfikowane globalnie”. Rekomendacja bazująca na danych ma o wiele większą wartość niż doradztwo oparte tylko na produktach posiadanych w jednym banku, zgodnie z analizą Deloitte.
Tworzy się nowy model biznesowy, w którym wartość nie pochodzi z samego „posiadania klienta” (lock-in), ale z dostarczania najlepszych usług opartych na najszerszym dostępie do danych.
Dotychczas banki kontrolowały cały proces obsługi, od zaplecza technicznego po relacje z użytkownikami. Ten model przestaje jednak obowiązywać, a kluczowa staje się wspólna praca w ramach systemów wymiany danych (FDSS). Nie są to tylko techniczne sposoby przesyłania plików. Pełnią one funkcję organów, które ustalają prawne i operacyjne zasady dla całej branży. Nowe przepisy wprowadzają obowiązek członkostwa w takich grupach dla każdej firmy, która posiada dane lub chce z nich korzystać. Bez dołączenia do takiego systemu prowadzenie działalności na rynku będzie niemożliwe.
Zadania FDSS wykraczają daleko poza zwykłe kwestie techniczne. Organizacje te ustalają zasady na czterech polach, które bezpośrednio wpływają na zyski z otwartych finansów.
Pierwszym z nich są standardy technologiczne. Systemy te wymuszają stosowanie jednolitych formatów i połączeń API, aby usunąć bariery, które do tej pory blokowały współpracę między bankami a innymi firmami. Kluczowa jest również odpowiedzialność za bezpieczeństwo. To właśnie w ramach FDSS zapadają decyzje o tym, kto zapłaci za ewentualny wyciek danych lub błędy w przesyłaniu informacji, które mogłyby zaszkodzić historii kredytowej klienta.
Kolejny obszar to zasady rozliczeń finansowych. Systemy te budują mechanizmy określające, ile kosztuje budowa oraz utrzymanie infrastruktury. Dzięki temu udostępnianie informacji staje się płatną usługą, co pozwala bankom odzyskać poniesione wydatki. Ostatnim elementem jest arbitraż, czyli szybkie rozstrzyganie sporów. Takie procedury zapewniają stabilność na rynku i pozwalają unikać długich procesów sądowych między instytucjami.

W środowisku bankowym istnieje obawa dotycząca ładu korporacyjnego. Ryzyko polega na tym, że najwięksi gracze – dysponujący kapitałem i wolumenem danych – narzucą zaporowe warunki mniejszym fintechom lub bankom spółdzielczym. Przepisy FiDA wymagają zapewnienia reprezentatywności w organach zarządczych, chroniąc interesy wszystkich grup interesariuszy.
Nowa architektura rynku niesie ryzyko tzw. utowarowienia ryzyka (Commoditisation Risk). Instytucje finansowe, które ograniczą się do roli posiadaczy danych, staną się jedynie dostawcą surowca (utility). W tym scenariuszu bank zapewnia infrastrukturę, a marża trafia do podmiotów budujących interfejs i relację z klientem.
Zyskają organizacje, które zintegrują dane z wielu źródeł, tworząc finansowe „super-aplikacje” – centra sterowania życiem klienta. Banki muszą przygotować się na rywalizację z gigantami technologicznymi (Big Tech). Rywalizacja rozegra się w obszarze doświadczenia użytkownika (User Experience), gdzie firmy technologiczne wyznaczają standardy.
Wdrażanie przepisów FiDA musi iść w parze z ochroną prywatności wynikającą z RODO oraz nowym systemem tożsamości cyfrowej eIDAS 2.0. Te trzy regulacje tworzą wzajemnie zależny układ, który wymusza na firmach zmianę podejścia do bezpieczeństwa. Jest to duże wyzwanie operacyjne, ale daje też szansę na zdobycie przewagi rynkowej. Najwięcej zyskają bowiem te instytucje, które najszybciej nauczą się łączyć ochronę danych z nowoczesną i wygodną technologią.
Punktem styku regulacji są pulpity zgód (Permission Dashboards). „Zezwolenie” (permission) w FiDA musi być spójne z wymogami zgody według RODO.
Wyzwaniem jest projektowanie interfejsów użytkownika. Zbyt łatwe wycofywanie zgód może pozbawić banki dostępu do danych historycznych. Odcięcie od informacji w trakcie umowy kredytowej zaburzy modele scoringowe i ocenę ryzyka, destabilizując portfel kredytowy.
Europejski Inspektor Ochrony Danych (EDPS) ostrzega przed nadmiernym profilowaniem. Systemy muszą wymuszać zasadę minimalizacji danych (data minimization) – algorytmy pobierają wyłącznie informacje niezbędne do świadczenia konkretnej usługi, co analizuje kancelaria Loyens & Loeff.
Rozporządzenie eIDAS 2.0 wprowadza Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej (EUDI Wallet), który stanie się kręgosłupem ekosystemu FiDA.
Rozwiązanie to wyeliminuje problemy ery PSD2: uciążliwe logowanie i przekierowania, które zwiększały wskaźnik porzuceń procesów, zgodnie z obserwacjami McDermott Will & Emery. EUDI Wallet wyznaczy standard silnego uwierzytelniania (SCA) i umożliwi udostępnianie atrybutów, takich jak wiek czy rezydencja podatkowa.

Połączenie historii finansowej z FiDA i zweryfikowanej tożsamości z eIDAS 2.0 pozwoli na zdalny onboarding klientów transgranicznych. Grupy bankowe zyskają możliwość centralizacji procesów Know Your Customer (KYC), co przełoży się na oszczędności operacyjne, co Komisja Europejska przedstawia jako jeden z przykładów użycia.
Wciąż trwają trudne negocjacje dotyczące roli największych gigantów technologicznych, takich jak Apple, Google, Amazon czy Meta. Banki alarmują, że obecne zasady są dla nich skrajnie nieuczciwe. Firmy z sektora Big Tech posiadają ogromną wiedzę o zachowaniach konsumentów, ale nie chcą dzielić się tymi informacjami z innymi. Jednocześnie nowa licencja pozwoliłaby im swobodnie przeglądać dane finansowe gromadzone przez banki. W takim układzie technologiczni giganci zyskaliby potężną przewagę, ponieważ wiedzieliby o klientach niemal wszystko, nie dając nic w zamian, co porusza Oxford Business Law Blog.

Parlament Europejski i Rada procedują poprawki mające wykluczyć strażników dostępu z możliwości uzyskania statusu FISP. Mechanizm ten, wspierany przez europejskie lobby bankowe (EBF), ma zapobiec monopolizacji rynku i wykorzystaniu danych do targetowania reklam, na co zwraca uwagę CCIA.
Instytucje finansowe muszą jednak brać pod uwagę scenariusz, w którym pełne wykluczenie nie wejdzie w życie. Wówczas czeka je rywalizacja w warstwie interfejsu, gdzie Big Techy posiadają przewagę projektową.
Ustawodawca włączył dostawców usług kryptoaktywów (CASP) do definicji posiadacza danych.
Tworzy to nową rzeczywistość w zarządzaniu majątkiem. Banki zyskają możliwość automatycznego pobierania danych o saldach klientów na giełdach kryptowalut (np. Binance, Coinbase). Włączenie tych informacji do systemów bankowości prywatnej (Wealth Management) pozwoli na ocenę ryzyka i doradztwo oparte o rzeczywisty portfel klienta.
Zagrożeniem jest fakt, że giełdy krypto z licencją FISP mogą zacząć oferować usługi oparte na tradycyjnych aktywach, stając się konkurencją dla banków detalicznych.
Ewolucja usług finansowych pokazała, że otwarta bankowość, zainicjowana dyrektywą PSD2, koncentrowała się przede wszystkim na rynku detalicznym, oferując narzędzia do agregacji rachunkowej czy zarządzania osobistymi finansami.
Jednak z perspektywy makroekonomicznej to dopiero rozporządzenie FiDA otwiera drogę do budowania wartości biznesowej. Największy potencjał wzrostu oraz główna siła napędowa nowoczesnych finansów leży dzisiaj w segmencie B2B, obejmującym sektor MŚP oraz klientów korporacyjnych.
Małe i średnie przedsiębiorstwa od dekad mają ogromne trudności z uzyskaniem potrzebnego finansowania. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest brak wiarygodnych i aktualnych informacji o ich kondycji. Banki często nie dysponują danymi, które pozwoliłyby im rzetelnie sprawdzić, czy mniejsza firma będzie w stanie spłacić kredyt. W efekcie wiele perspektywicznych biznesów odbija się od ściany, ponieważ instytucje finansowe nie chcą ryzykować bez wglądu w ich bieżące wyniki.
W tradycyjnym modelu ten proces jest ręczny i uciążliwy, co sprawia, że przy niewielkich kwotach finansowania staje się on dla instytucji po prostu nieopłacalny.
Wprowadzenie ram prawnych FiDA istotnie zmienia tę dynamikę. Dostawca usług finansowych, działający jako bank lub wyspecjalizowany fintech, zyskuje możliwość automatycznego i bezpiecznego pobrania danych z wielu źródeł jednocześnie.
W praktyce oznacza to, że system nie musi już opierać się na historycznych deklaracjach, ale na danych pobieranych w czasie rzeczywistym. Może on analizować:
Dzięki nowym przepisom instytucje mogą oferować finansowanie oparte na realnych przychodach firmy widocznych w systemie. Przyznawanie kredytu przestaje być męczącym procesem pełnym wielotygodniowych formalności, a staje się operacją wykonywaną natychmiast przez system. Przykłady z rozwiniętych rynków, takich jak amerykańska platforma Lendio czy projekty pilotażowe w Unii Europejskiej, pokazują to wyraźnie. Czas potrzebny na wydanie decyzji skraca się tam z kilku tygodni do zaledwie kilku minut, zgodnie z raportem Euro Banking Association.

Dane dotyczące ochrony środowiska i ładu korporacyjnego nie są już tylko dodatkiem do raportów wizerunkowych. Obecnie stanowią twardy obowiązek prawny, który narzucają dyrektywa CSRD oraz unijna taksonomia. Dla wielu przedsiębiorstw zdobywanie tych informacji to uciążliwy proces wymagający ręcznego przeglądania faktur i certyfikatów.
Dzięki regulacji FiDA te działania można w dużej mierze zautomatyzować. Banki oraz ubezpieczyciele zyskują możliwość udostępniania gotowych, potwierdzonych informacji o ekologicznym profilu finansowanych inwestycji. W konkretnej sytuacji bank może samodzielnie zweryfikować klasę energetyczną budynku lub sprawdzić emisyjność floty samochodowej przy leasingu. Klient nie musi tracić czasu na samodzielne zbieranie dokumentacji papierowej.
Taki model otwiera drogę do szerokiego oferowania zielonych kredytów. Instytucje finansowe mogą zaproponować lepsze warunki tym firmom, które poprzez systemy wymiany danych udowodnią swoje proekologiczne działania lub inwestycje w zrównoważone fundusze. Cały proces przebiega w formie cyfrowej, co zgodnie z analizami Capgemini pozwala uniknąć błędów i przyspiesza obieg informacji.
Prace nad przepisami FiDA są na bardzo zaawansowanym etapie. Ostateczne daty wdrożenia zależą jeszcze od trwających rozmów, jednak wyznaczony kierunek zmian jest już pewny. Firmy muszą wziąć te terminy pod uwagę podczas planowania swoich działań na najbliższe lata. Brak przygotowania do nowych zasad może oznaczać nie tylko problemy z prawem, ale też utratę miejsca na zmieniającym się rynku.
| Faza | Stan wiedzy na styczeń 2026 | Kluczowe kamienie milowe i strategiczne działania |
| Finalizacja negocjacji (trilogi) | Q1 – Q2 2026 | Jest to obecny status legislacyjny. Trwają negocjacje trójstronne między Komisją, Radą a Parlamentem po uzyskaniu mandatu przez Radę w grudniu 2024 roku. Negocjacje dotyczą głównie roli gigantów technologicznych (gatekeepers) oraz ponownej oceny kosztów wdrożenia. |
| Prawna adopcja i publikacja | Q3 / Q4 2026 | Oczekiwane jest oficjalne przyjęcie rozporządzenia i jego publikacja w Dzienniku Urzędowym UE. Przepisy wejdą w życie 20 dni po publikacji, co dopiero wtedy formalnie uruchomi zegar wdrożeniowy dla instytucji finansowych. |
| Faza formowania rynku | 2027 – połowa 2028 | Będzie to kluczowy okres przejściowy (zazwyczaj 18–24 miesiące) na powoływanie schematów wymiany danych. W tym czasie Europejski Urząd Nadzoru Bankowego wyda szczegółowe standardy techniczne, a banki i ubezpieczyciele będą musieli dostosować swoje systemy IT. |
| Data stosowania przepisów | połowa 2028 / 2029 | Moment pełnego wejścia w życie obowiązków. Posiadacze danych będą musieli udostępniać je na żądanie, a klienci uzyskają dostęp do pulpitów zarządzania zgodami. Na rynku pojawią się pierwsze realne produkty oparte na nowych przepisach. |
| Pełna dojrzałość rynku | 2030+ | Nastąpi stabilizacja ekosystemu oraz ewentualne rozszerzenie regulacji o produkty pierwotnie wyłączone. Przewiduje się też wtedy pełną integrację usług finansowych z europejskim portfelem tożsamości cyfrowej. |
Najważniejszy wniosek płynie z analizy lat 2026–2027. Jest to czas, który można określić mianem „rywalizacji o standardy”.
Instytucje, które przeoczą ten moment i nie włączą się aktywnie w tworzenie schematów wymiany danych, znajdą się w trudnej sytuacji. Będą zmuszone do adaptacji rozwiązań narzuconych przez liderów rynku lub regulatora, co może trwale osłabić ich pozycję konkurencyjną, zgodnie z dokumentacją Rady Unii Europejskiej.
Regulacja FiDA jest nieuchronnym procesem, który zdefiniuje architekturę europejskiego sektora finansowego na nadchodzącą dekadę. Stoimy przed istotną zmianą modelu biznesowego: bankowość ewoluuje z roli tradycyjnego „skarbca pieniędzy” w stronę nowoczesnego „skarbca danych”.
Pięć filarów strategii dla liderów finansowych
Wprowadzenie FiDA wymusza na kadrze zarządzającej realną zmianę podejścia do technologii. Firmy postrzegające te przepisy wyłącznie jako uciążliwy obowiązek prawny mogą szybko zostać wypchnięte z rynku przez sprawniejszą konkurencję. Prawdziwy zysk czeka na te instytucje, które potraktują nową regulację jako okazję do całkowitej zmiany sposobu zarabiania na informacjach. Gra toczy się o dostęp do ogromnego rynku danych finansowych, na którym wygrają podmioty potrafiące najskuteczniej wykorzystać nowe zasady współprac
Regulacja FiDA (ang. Financial Data Access) to unijny projekt przepisów w sprawie ram dostępu do danych finansowych, który tworzy fundament dla otwartych finansów (Open Finance). Rozporządzenie dotyczy niemal całego rynku: banków, ubezpieczycieli, funduszy inwestycyjnych oraz giełd kryptowalut. W przeciwieństwie do dyrektywy w sprawie usług płatniczych (PSD2), FiDA obejmuje szeroki katalog produktów, dając klientom kontrolę nad swoimi danymi i umożliwiając ich udostępnianie w czasie rzeczywistym.
Podczas gdy PSD2 obejmowało głównie instytucje płatnicze i rachunki, nowe przepisy FiDA idą znacznie dalej. Wprowadzają one nowe obowiązki dla całego sektora finansowego, zmieniając model z darmowego na rynkowy (odpłatny). Sektor bankowy może teraz monetyzować infrastrukturę API, a nie tylko udostępniać ją za darmo. Ponadto, w odniesieniu do usług płatniczych, FiDA skupia się na odczycie danych, a nie na inicjacji transakcji.
Financial Information Service Providers (FISP) to podmioty uprawnione do dostępu do danych finansowych klienta w celu świadczenia usług informacyjnych. Może to być fintech lub bank, który dzięki licencji pobiera dane od innym instytucjom finansowym. W przeciwieństwie do nieuregulowanych stron trzecich, FISP podlegają nadzorowi i wymogom audytów, co ma na celu wzrost konkurencyjności i innowacji poprzez bezpieczną analizę pełnego majątku klienta.
Dla instytucji finansowych implementacji FiDA oznacza konieczność ogromnych inwestycji – szacunkowo aż 36 mld euro w skali UE. Główne koszty generuje modernizacja systemów legacy oraz budowa pulpitów zgód w celu zapewnienia ciągłej zgodności. Zastosowanie wymogów Data Access oznacza przebudowę architektury IT na działającą w czasie rzeczywistym, co jest niezbędne, by konsumentów obsługiwać bez opóźnień i utrzymać pozycję na rynku finansowym.
Aktualnie trwają negocjacje trójstronne z Parlamentem Europejskim i Radą. Przyjęcie i publikacja rozporządzenie FiDA w Dzienniku Urzędowym UE przewidywane są na Q3/Q4 2026 roku. Od momentu opublikowania projektów, rynek wejdzie w fazę dostosowawczą trwającą około 18–24 miesięcy. Z jednej strony jest to czas na powołanie schematów wymiany danych, z drugiej – na techniczne wdrożenia przed pełnym startem systemu ok. 2028/2029 roku.
W segmencie B2B FiDA rewolucjonizuje ocenę ryzyka. Dzięki automatycznemu dostępowi do systemów ERP i bankowych, otrzymuj informacje (jako podmiot finansujący) o przepływach klienta w czasie rzeczywistym. Pozwala to skrócić czas decyzji kredytowej z tygodni do minut. Dodatkowo, systemy te usprawnią raportowanie ESG poprzez cyfrowe pobieranie certyfikatów, co eliminuje manualną analizę dokumentacji.
Artykuły na tym blogu tworzy zespół ekspertów specjalizujących się w AI, rozwoju aplikacji webowych i mobilnych, doradztwie technicznym oraz projektowaniu produktów cyfrowych. Naszym celem nie jest marketing, a dostarczanie wartościowych materiałów edukacyjnych.
Może cię zainteresować