#TeamSpeednet: Paweł, Drupal Developer
Poznajcie Pawła, Drupal Developera, który opowie nam trochę o technologii, w której pracuje, oraz o wyzwaniach związanych z przebranżowieniem.
Cześć Paweł, bardzo Ci dziękuję, że znalazłeś dla mnie czas. Na co dzień pracujesz w Drupalu – technologii, którą można uznać za trochę niszową. Co Cię w niej najbardziej wciągnęło i co sprawia, że nadal chcesz się w niej rozwijać?
Paweł: Dobre pytanie! Drupal to CMS w języku programowania PHP, służący do budowania serwisów internetowych oraz zarządzania nimi. Sprawdza się zarówno przy prostych stronach, jak i przy rozbudowanych portalach czy aplikacjach webowych. To ciekawa technologia – z jednej strony przyjazna dla edytorów treści, a z drugiej dająca programistom ogromne możliwości rozbudowy i dostosowywania systemu. Drupal charakteryzuje się tym, że można go układać jak klocki. Bawisz się elementami, składasz je w dogodny dla siebie sposób. Jest to doskonałe i intuicyjne oprogramowanie do zarządzania treścią i prezentowania jej na wiele różnych sposobów. W szybki sposób można zmieniać wygląd tej samej zawartości. Bardzo podoba mi się też architektura Drupala. Kiedy już zrozumie się encje, pola, widoki, moduły czy system hooków i serwisów, wszystko zaczyna układać się w logiczną całość. Oraz co najważniejsze: to open source więc społeczność może go rozwijać, jest darmowy i wciąż udoskonalany. Dlatego to takie ciekawe, pomimo że tak naprawdę niszowe.
Co Twoim zdaniem jest największym wyzwaniem w pracy z Drupalem? A co daje największą satysfakcję?
Paweł: Największym wyzwaniem jest to, że właściwie nie ma ograniczeń. Ogranicza nas tylko wyobraźnia. Nie ma tylko jednej metody i nie musisz robić tego “tylko tak i kropka”. Drupal daje Ci mnóstwo możliwości, możesz określony problem rozwiązywać na różne sposoby. Niektóre są bardziej optymalne, niektóre mniej, zatem tylko od Ciebie zależy tak naprawdę, jak bardzo chcesz sobie „popłynąć”. I to jest chyba i wyzwanie, i satysfakcja jednocześnie.
Twoja historia przebranżowienia jest dość nietypowa – na początku pracowałeś na dwa etaty, jeden z nich na lotnisku! Jak wyglądał ten czas? Mógłbyś opowiedzieć o początkach?
Paweł: To rzeczywiście dość nietypowa ścieżka. Studiowałem fizykę i matematykę, zawsze miałem predyspozycje analityczne. Dawno temu, jeszcze na studiach, poznałem szefa skandynawskich linii lotniczych. Dobrze nam się rozmawiało, zaprosił mnie kiedyś na rozmowę rekrutacyjną i niedługo później zacząłem pracować jako obsługa naziemna. Mieszkałem blisko lotniska w Gdyni, a mój ojciec pracował w branży lotniczej – był wojskowym mechanikiem i robił przy samolotach. Zawsze mnie to interesowało, więc stwierdziłem, że czemu nie. Pracowałem tam przez 19 lat i naprawdę to był fantastyczny czas.
Ze zmianą branży wiąże się taka śmieszna historia: miałem kolegę, który zawsze narzekał na swoją pracę. Bardzo chciał zmienić robotę, ale był strasznie nieśmiały. Marudził: „Ty jesteś taki szczęśliwy, a mnie się nie chce iść do tej pracy…”. Spytałem go wtedy, czemu nie zmieni pracy i co chciałby robić. Odpowiedział, że w obecnej firmie jest testerem, a chciałby zostać programistą i pisać w Pythonie. Powiedziałem mu wtedy: „Słuchaj, jak chcesz, mogę Ci ułatwić zadanie. Ja też zmienię pracę, pójdziemy razem do jakiejś firmy, będziemy się uczyć i fajnie spędzać czas”.
W międzyczasie inny kolega dał mi znać, że jego firma będzie szukać stażystów do wyszkolenia, ponieważ szykują jakiś program do nauczania. Chciałem się zgłosić, więc stwierdziłem, że dobrym pomysłem na początek będzie pisanie stron internetowych. Tak zacząłem. Po pracy robiłem wszystkie darmowe kursy na YouTubie. Pracowałem na lotnisku od 4:00 do 8:00 albo 10:00. Kiedy inni dopiero pili pierwszą kawę, ja już kończyłem pracę. Miałem mnóstwo czasu, więc stwierdziłem, że poświęcę go na naukę. Miałem wtedy 40 lat i uznałem, że całkowicie zmieniam życie.
Zgłosiłem się od razu, gdy tylko otworzyli rekrutację w firmie, o której wspominał mój kolega. Przeszedłem weryfikację, następnie poszedłem do nich na staż. Pokazali mi wtedy, czym jest Drupal. Szkolenie zakończyłem po dwóch miesiącach, spodobało mi się i chciałem to rozwijać. Trafiłem przypadkiem w internecie na ogłoszenie, które wstawił Daniel, że szukają seniora Drupal developera w Speednet. Seniora… Napisałem odpowiedź na to ogłoszenie: „Cześć, zrobiłem taki mały staż, podoba mi się Drupal i już go trochę znam. Wiem, że jest taka firma, która ściąga do siebie wszystkich drupalowców, więc istnieje szansa, że nie znajdziecie nikogo, a seniora tym bardziej. Może więc chcecie, żebym ja przyszedł? Może się nadam, może nie”. Po dwóch tygodniach odezwali się do mnie, miałem pierwszą rozmowę rekrutacyjną, później weryfikację techniczną i dostałem pozytywną odpowiedź następnego dnia.
Takie były moje początki w Speednet. Jednocześnie dalej pracowałem na lotnisku, ponieważ stwierdziłem, że jeszcze jestem w trakcie nauki tego języka. Zdarzało się, że czytałem jakiś fragment kodu cztery albo pięć razy i myślałem sobie: „Co ja właściwie czytam?”. To było trochę tak, jakbym otworzył książkę do nauki chińskiego – patrzył na znaki, które kompletnie się zlewały i próbował zrozumieć, co one znaczą. Jednocześnie było w tym coś niesamowitego. Nagle zaczynałem pisać kod, coś na kształt wierszy, w trudnym języku programowania, które komputer potrafił przeczytać, zrozumieć i jeszcze wykonać dokładnie tak, jak chciałem. Było to dla mnie wielkie wyzwanie, ale uznałem, że niczego się nie boję.
Co było najtrudniejsze w zmianie branży?
Paweł: Nauczenie się języka od zera. Czułem się jak przedszkolak wśród dorosłych. Często wymyślałem koło na nowo, bo nie wiedziałem, że koło już istnieje. Cieszyłem się, że coś wymyśliłem, a tu patrzę: aha, jest na to metoda. Wyważałem otwarte drzwi. Ile ja robiłem kombinacji, jak coś zrobić – sprawdzam, a to już jest otwarte. Często śmiałem się sam z siebie, jak bardzo jestem do tyłu i ile czasu muszę poświęcić, żeby to nadrobić. Pomimo tego ciekawość sprawiała, że miałem motywację do dalszej nauki. Chciałem pokazać i sobie, i innym, że potrafię! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kolega tylko kupił kursy i nadal pracuje w tej samej firmie. Ja jestem w Speednet już prawie czwarty rok, a on dalej jest wkurzony [śmiech].
Kiedy poczułeś, że jesteś we właściwym miejscu, że to już to? Zarówno, jeśli chodzi o branżę/technologię, jak i o sam Speednet. Czy był taki moment?
Paweł: Jeśli chodzi o branżę i technologię, jak już mówiłem wcześniej. Drupal jest piękny, modułowy, naprawdę skomplikowany i zarazem prosty. Daje fantastyczne możliwości rozwoju i sprawia, że chcę być w tym ekspertem. To długa droga, dlatego staram się rozbudowywać drupalową społeczność, udzielam się na forach, tworzę poprawki modułów i aktywnie dążę w tym kierunku.
Jeżeli chodzi o firmę, no proszę Cię… Atmosfera w pracy, otoczenie, to jest po prostu spełnienie marzeń każdego człowieka, który chciałby pracować w fajnej firmie. Moim celem jest teraz, żeby przebić w Speednet mój staż w liniach lotniczych, czyli 19 lat [śmiech]!
To płynnie przejdźmy do następnego pytania. Zauważyliśmy, że jesteś stałym bywalcem prawie wszystkich inicjatyw – co Cię najbardziej w nich przyciąga?
Paweł: Ludzie! Tak naprawdę, to oni tworzą klimat. To jest po prostu coś, przez co chce się tu przychodzić. Tu się chce być! Spotkania firmowe nie są zwykłymi sztywnymi integracjami, które trzeba odbębnić, jak to potrafi być w innych firmach. Nie, tu wszyscy po prostu żyją i to jest piękne!
Pracując na lotnisku miałem ciągły kontakt z innymi ludźmi i lubię wśród nich przebywać. Jestem bardzo kontaktową osobą, więc czuję się spełniony, gdy przychodzę, z każdym mogę porozmawiać i dużo się dzieje. Dlatego staram się być na wszystkich imprezach firmowych.
Która z naszych aktywności jest Twoją ulubioną (i dlaczego akurat planszówki)? [śmiech]
Paweł: Hahahaha! Zgadza się. W świat gier planszowych wciągnął mnie mój kolega Błażej. Też pracuje w Speednet, a znam go od przedszkola [śmiech]. To on w liceum pokazał mi pierwszą grę Puerto Rico, potem Agricolę i bardzo mi się to spodobało. Potem Łukasz, który teraz tworzy swoją fantastyczną grę, starał się przyciągnąć wszystkich do wspólnego grania. Chodziłem na wszystkie spotkania organizowane przez Łukasza, żeby podtrzymywać tę piękną społeczność. Uwielbiam gry planszowe, uwielbiam tłumaczyć, pokazywać, samemu się w ten sposób rozwijać. Mogę grać w szachy, w karty, w cokolwiek, ważne, żeby to było wspólnie. Gdy Łukasz wycofał się z organizowania planszówek i pojawiła się luka, to go zastąpiłem. Porzuciłem gry komputerowe na rzecz gier planszowych, żeby być w towarzystwie. Według mnie to fantastyczny sposób na spędzanie wolnego czasu.
A jak myślisz, co dają takie spotkania zespołowe, poza samą zabawą?
Paweł: Budują więzi, a to jest według mnie najważniejsze. Brakuje mi jeszcze żeby mój zespół, z którym pracuję teraz w projekcie, zaangażował się bardziej w integracyjny świat. Niestety albo mają daleko do biura, albo są zalatani. Dobrze, że są Piękne Piątki czy inne inicjatywy organizowane przez firmę, wtedy przyjeżdżają i możemy się zintegrować.
Ostatnie pytanie – gdybyś miał jutro spróbować czegoś nowego w Speednet, to co by to było? Nowy projekt, inna rola?
Paweł: Właściwie taka możliwość już się pojawiła. Nie wiem, na ile mogę mówić o szczegółach, ale mamy inicjatywę związaną z przejęciem pewnej puli stron od klienta i przepisaniem ich na Drupala. Dodatkowo jest jeszcze pomysł, żeby zaprzęgnąć do tego AI, więc mój rozwój w tym momencie idzie trochę w tę stronę. Moja rola polega na wspieraniu seniora PHP we wdrożeniu się w technologię oraz w sprawdzeniu, jak nauczyć modele przepisywania istniejących stron na ten system. Chodzi o to, aby na podstawie strony, którą widzimy, ale której kodu nie mamy, odtworzyć ją poprawnie w Drupalu. To taki dodatkowy projekt, który robię po godzinach, aby się rozwinąć w tym kierunku. To chyba najlepiej odpowiada na Twoje pytanie – akurat tak się trafiło, że ten pomysł łączy wszystko: inną rolę, nowe możliwości, rozwój w kierunku AI.